CzłoWWWiek którego warto poznać


Diva Izazella
www.divaizazella.com
Paweł Pawłowski

Z pewnością mało jest w Polsce osób , mogących powiedzieć o sobie w wieku 23 lat , że zwiedziły kilka kontynentów,brały udział w kilku klipach - od muzyki metalowej (Kat) , poprzez hardkorową (Frontside), rockabilly (Shavn Harvey) na disco skończywszy (Basic Elements), które projektowały by i w całości wykonywały własne stroje i miałyby ponad kilkadziesiąt sesji zdjęciowych robionych przez fotografów z całego świata.

Diva Izazella - bo to o niej mowa nie poprzestaje jednak tylko na tym. To kobieta kameleon, dla której moda jest zabawą, stylizacje sposobem na nudę a temperament doprawia tą mieszankę tworząc prawdziwy koktajl Mołotowa. Jest młoda szalenie utalentowana, inteligentna i bardzo skromna- przyj żyjmy się jej z bliska.

Ciężko jest określić kiedy tak naprawdę rozpoczęła swoją karierę jako projektantka.Jeden z pierwszych strojów wykonała prawie 20 lat temu dla swojej lalki.W wieku 17 lat zaprojektowała i uszyła swój pierwszy strój - stylizowany na czasy Ludwika XIV (spełniając swoje marzenie z czasów dzieciństwa) , użyła potem tej sukienki występując w amatorskim filmie z gatunku horrorów jaki nakręciła wraz przyjaciółmi.

Ten czas, określa jako okres wielkich przygód - została zauważona na jednym z większych polskich festiwali i dostała propozycje występu w teledysku zespołu Kat - po nagraniu klipu tego zespołu jej kariera nabrała szybszego tempa - zaczęła otrzymywać coraz więcej propozycji sesji zdjęciowych i wraz ze swoją największą przyjaciółką Natashą - założyła projekt performerski - DevilAngels ( www.devilangels.net) .Projekt w ramach którego tańczyła z wężami, wyjeżdżała na zagraniczne pokazy, brała udział w pokazach mody alternatywnych projektantów, i zwiedziła kawał świata. Także dzięki DevilAngels dostała możliwość wyjazdu do Japonii, gdzie niestety obiecana praca okazała się być "podpuchą" - a miejsce w którym rzekomo miały odbywać się teatry alternatywne klubem nocnym prowadzonym przez mafię. To jednak za mało by ją przerazić - pod osłoną nocy spakowała walizki i uciekła do oddalonej o 800km od Tokio - Osaki , gdzie później miała okazję wziąć udział w zdjęciach do katalogu znanej awangardowej projektantki Visiona Viseri.

Izazella nie lubi za bardzo opowiadać o sobie - uważa , że ludzie mają często tendencje do samo-oszukiwania się twierdzi, że mózg lubi zaciemniać fakty dlatego w jej życiu wielką rolę odgrywają zdjęcia- są niepodważalnym dowodem zdarzeń. Udało mi się jednak przypadkiem dowiedzieć o jednej z bardzo nietypowych eskapad do Amsterdamu. Iza wraz ze swoją przyjaciółką (wspomnianą wyżej Natashą) postanowiły wyruszyć gdzieś w nieznane bez konkretnego punktu docelowego, bez adresów, bez znajomości w danym kraju, z małą ilością pieniędzy, coś w rodzaju survivalu w dżungli miejskiej. W ten sposób dziewczyny wylądowały w Amsterdamie, gdzie dotarły autostopem - co ciężko byłoby określić jako coś niezwykłego gdyby nie fakt iż każda z nich miała 40 kilogramowy bagaż - w którym nie było za wiele zwykłych ubrań tylko ekstrawaganckie lackowe ciuszki i buty na szklanym 22 cm obcasie. Po znalezieniu bazy wypadowej - która okazał się jeden z miejskich squotów- postanowiły rozejrzeć się po mieście. Zaowocowało to kontaktem z miejscowymi performerami, którzy zachęcili je do zaprezentowania swoich umiejętności- w efekcie czego powstał bardzo ciekawy show pt."Syjamskie bliźniaki - walka dobra ze złem". Performance bardzo się spodobał publiczności. Kostiumy do tego performance'u w całości przygotowała Iza, co było o tyle trudne , że musiało być wykonane w squotowych warunkach.

Co ciekawe - Izazella wykonuje większość swoich strojów za pomocą dość niskich nakładów budżetowych - z tego powodu jak przyznała -drażni ja kiedy ludzie mówią , że też by potrafili zrobić podobne rzeczy gdyby mieli "tak samo duży budżet", podczas gdy tak naprawdę wykonanie sporej części owych rzeczy wiąże się głównie z pomysłowością, a nie z horrendalnymi sumami wydawanymi na materiały.

Pierwszy pokaz zaprojektowanych przez nią strojów odbył się 6 czerwca 2006 roku przed koncertem zespołu Apotygma Berzerk podczas festiwalu Bluemoon. Odbił się on większym echem za granicą niż u nas w kraju. Niestety w Polsce talent oraz oryginalne i nowatorskie pomysły nie wystarczają o czym Iza dość szybko się przekonała. Pewnego dnia postanowiła wybrać się do jednej z galerii w Krakowie - "Bunkier sztuki" - z chęcią przedstawienia swojego projektu "Plastic Generation", który miałby przedstawiać rzeźbę w manekinach tzn.nadanie im bardziej ludzkich czasem przerysowanych kształtów oraz tzw.tuning poprzez tatuaże i kolczyki. Stroje, kapelusze, paski byłyby zaprojektowane i wykonane przez nią - zaś w tle chciała umieścić zdjęcia żywych ludzi ubranych w te same stroje - coś w rodzaju metafory dzisiejszych czasów. Od tamtej pory zrezygnowała z autopromocji, nie ma również zamiaru szukać znajomości w tym celu - chciałaby aby jej twórczość przeniknęła do zainteresowanych sama przez się, a nie dzięki wypracowanym kontaktom, czy "znanemu" nazwisku.

Znaczącym dowodem na to iż jej projekty są na prawdę dobre są różne "niespodzianki", jedną z nich było skopiowane jej projektu przez jedną z największych zagranicznych firm produkujących odzież alternatywną. Zdarzyło się to tydzień po tym jak wzięła udział w imprezie związanej z modą alternatywną.

Pomimo tego, iż jak twierdzi - nienawidzi ubrań i mody- wejście do jej pokoju(jeden z pokojów przeznaczyła na ubrania i dodatki) jest niemal niemożliwe bez rakiet śnieżnych które umożliwiłyby przedarcie się przez wysoką na 1 metr warstwę ubrań, zajmujących każdy centymetr jej pokoju (to co jest marzeniem większości kobiet - dla niektórych staje się przekleństwem). Po pewnym czasie ten jeden pokój ubraniowy też przestał wystarczać, teraz w drugim pokoju także z szaf wydzierają się ubrania, z półeczek zwisają paski wyglądają buty, kapelusiki zalegają na parapetach, spora kolekcja 'niezbędnych do życia' okularów zajmuje szuflady. Czasem ubrania wdzierają się nawet do kuchni. Sytuacja zagęszcza się w momencie, gdy Iza ma gdzieś wyjść wtedy jej mieszkanie wygląda jak po przejściu tsunami, często załamana mówi że ciuchy przejęły kontrolę nad jej domem i że chyba się wyprowadzi. Wbrew pozorom nie lubi także zakupów, nienawidzi ich. Była to jedna z głównych przyczyn dla których zdecydowała się na projektowanie i szycie własnych strojów. Nie chodziła jednak w tym celu do żadnej szkoły, wszystkiego nauczyła się sama.

Kolejną namiętnością Izy jest filozofia egzystencjalna (Jaspers, Kierkegaard ,Sartre), gnoza, a także kabała (nie ta hollywoodzka tylko ta prawdziwa, z którą miała okazje się zetknąć podczas swoich studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim w katedrze Judaistyki). Dzięki studiom nad tymi dziedzinami nauki/religii udało jej się przyjąć wręcz stoicki spokój wobec świata, który jest nastawiony często na szykanowane jednostek, które odstają od norm, lub też są zbyt nowatorskie. Taka postawa popycha ją także do walki z neonazizmem, jest mocno pro żydowska- nie z rodzinnych czy politycznych pobudek a z faktu, że od dzieciństwa spotykała się z antysemityzmem. Sama była wielkim outsiderem, postanowiła sprawdzić czy nienawiść wobec żydów ma jakieś uzasadnienie, dlatego studiowała historię i judaistykę. Nie odwraca oczu od potrzebujących czy szykanowanych, mocno się z nimi utożsamia i stara się im pomóc niektórzy jej znajomi żartują że ma chyba "syndrom supermana".

Izazella to nihilistka borykająca się z depresją i wiecznym niezadowoleniem z siebie oraz świata. Uparcie dążąca cały czas do perfekcji , a z drugiej strony to także osoba pełna życia, wystrzeliwująca się z siebie więcej pomysłów w ciągu jednej minuty, niż cała armia amerykańska podczas miesięcznych manewrów wojskowych. Jest to osoba do której pasuje powiedzenie "rzeczy niemożliwe wykonuje od razu na cuda potrzeba mi dwa dni"- czasem całkiem ze sobą sprzecznych (niemal jak w dowcipach o Chucku Norrisie).

Życie nauczyło ją, żeby polegać głównie na sobie i tego, że tylko ciężka praca może sprawić by marzenia stały się rzeczywistością. Z tego powodu Izazella jest osobą, która nigdy nie stoi w miejscu bez przerwy angażuje się w różne projekty związane z fotografią, modą, pisaniem, projektowaniem, stylizacją (lista prawie nie ma końca). Boi się nudy i codzienności, kocha natomiast niebezpieczne sytuacje, co jak twierdzą jej niektórzy przyjaciele, może być wyrazem jej podświadomych tendencji samobójczych- szaleńczą jazdę na motocyklu, tańce z wężami. Ostatnio zapisała się na kurs paralotniarstwa, choć uparcie utrzymuje, że ma lęk wysokości . Jej marzeniem jest jechać do Urugwaju na połowy anakond, a także zdobycie szczytu Kilimandżaro.

Podsumowując - mało jest w Polsce osób, które w tak prosty i bezkompromisowy sposób rozprawiałaby się z szarą rzeczywistością, i które potrafiłyby się wcielić w więcej ról w poszukiwaniu inspiracji niż nakręcono odcinków mody na sukces nie zatracając przy tym świadomości, tego kim są - tak jak Izazella.